Kalymnos w koronie 2020

Co nowego Panie Kochany?

Czas na podsumowanie, do którego zbierałem się zdecydowanie za długo. Był to rok przełomowy, jak każdy inny, niezwykły i bardzo pouczający. Można powiedzieć, że odkryłem siebie i świat na nowo ( o zgrozo, kolejny raz)…

2020 zaczął się dość spokojnie. Kursy między Lublinem, a Warszawą. Treningi na Kotłowni, Bafardzie, Makaku i Murallu. Wytrzymałość, moc, siła. Obwody, campus, moon, trudne drogi.

W sumie w Polsce spędziłem 3 miesiące od grudnia do końca lutego i muszę przyznać, że dość solidnie je przepracowałem – as always.

 

Z początkiem marca i światowej pandemii wyruszyliśmy w drogę na Kalymnos. Tym razem udało nam się zrobić małą objazdówkę i przy okazji coś pozwiedzać. Postoje w Budapeszcie, Skopje i Salonikach uznaję za bardzo udane i serdecznie polecam każdemu, kto przez przypadek wybierze się do Grecji samochodem.

Po 5 dniach w podróży docieramy na Kalymnos. Stęsknieni za wspinem w skale od razu na drugi dzień ruszamy w skały. Początkowo trzeba było rozprostować kości, podotykać kamieni i na nowo się z nimi zakumplować. W pierwszym tygodniu zrealizowałem swój pierwszy plan na ten rok:

 

7a OS Omero w sektorze Poets.

Kolejne dni przynosiły nam coraz ciekawsze informacje na temat koronawirusa. Z zaciekawieniem śledziliśmy wszystko, co działo się na świecie, w Europie i Polsce. Wielkim zaskoczeniem było zamknięcie granic, a potem poszczególnych prefektur w Grecji. 2 tygodnie po naszym przyjeździe wszystko było już zabite dechami, a na Kalymnos otworzył się na turystów dopiero po upływie 3 miesięcy.

 

Śmiało można stwierdzić, że byliśmy jak dzieciaki w wielkim sklepie z zabawkami. Cała wyspa dla nas, praktycznie zero wspinaczy, ograniczony ruch na ulicach, wyspa widmo. Przez moment uznano nas nawet za niepożądanych turystów, którzy na bank przywieźli covid i skąd oni w ogóle się tu wzięli? Wywołało to małe oburzenie całej społeczności, powstały na nasz temat artykuły w lokalnych serwisach informacyjnych. Sprawa została wyjaśniona, bo jestem LOKALNYM PRZEDSIĘBIORCĄ.

 

 

Life goes on, wspin goes on, apartamenty niet.

 

Z racji na brak turystów I nadmiar czasu mogłem skupić się na udoskonalaniu naszego małego raju. W związku z tym przekopaliśmy ogród, zasadziliśmy drzewa, pomalowaliśmy ściany i odkopaliśmy schody na plażę. Dzięki ciężkiej pracy i nasze Paradise Apartments stały się jakby luksusowe.

 

 

Wracając do wspinu. Od początku kwietnia wziąłem się ostro do roboty, co przypłaciłem kontuzją fakera podczas prób na projekcie. Do poważnego wspinania wróciłem w czerwcu, gdy w ciągu tygodnia zrobiłem 2x 7c 😉

 

 

Eros 7c w sektorze Arhi.

Magnetus 7c w sektorze Spartacus.

 

Przyszedł lipiec, granice otwarte, ludzi tłum.

 

Praca wykonana na naszym małym skrawku raju szybko przyniosła efekty. Od początku lipca do teraz mamy apartamenty pełne wspaniałych Gości, chyba jako jedyne takie miejsce na wyspie. Wszyscy, którzy zawitali do Kalymnos Paradise Apartments okazali się cudownymi ludźmi. Szczęśliwie się składa, że na naszą wyspę nie trafiają przypadkowi ludzie. Żeby się tu dostać trzeba włożyć w to trochę pracy, a z tą wiadomo nigdy nie jest łatwo. Rok 2020 można nazwać rokiem nowych przyjaźni i towarzyskich odkryć.

Każdy zasługuje na wyróżnienie, ale dla mnie osobiście największą frajdą było poznanie mojego górskiego idola – Adama Bieleckiego. Wspólny wspin, tripy po wyspie i kolacje tylko dopełniały obrazu szczęścia. Jak to dobrze ujął mój Bohater:

 

„ Możesz podróżować po świecie i poznawać nowych ludzi, albo sprawić, by nowi ludzie przyjeżdżali do ciebie…”

Tak więc w krainie mlekiem i miodem płynącej, do tej pory bez poważnych przypadków COVID-a spędzaliśmy sobie miło czas. Żeby było zabawniej i trochę bardziej na sportowo to w towarzystwie Adama i pod czujnym okiem mojej Mamy 4.11.2020 zrobiłem swoją życiówkę, czyli upragnione 8a!

Helios 8a RP w sektorze North Cape.

 

Koniec roku, koniec zabawy.

 

Druga fala pandemii nie oszczędziła naszej pięknej wyspy. Lokalsi, którzy do tej pory uważali się za nieśmiertelnych po kilku imprezach zaręczynowych rozpętali u nas małe piekło. Godzina policyjna od 18, 2 osoby w samochodzie, smsy lub usprawiedliwienia w związku z wyjściem z domu – to nasza rzeczywistość. Aktualne restrykcje powoli się luzują, ogniska korony opanowane i z ufnością patrzymy w przyszłość okutani w nasze maski.

 

W międzyczasie udaje mi się podnieść OS do 7b na trudnym i krawądkowym skradaniu na The Beast na Odyseju.

 

The Beast 7b OS w sektorze Odyssey.

 

Rok 2021 wspinaczkowo zapowiada się równie emocjonująco, co lata poprzednie. Aktualnie pracuję nad moim kolejnym 8a – słynnym Dani Boy’em. Niestety z racji na zmienne warunki i małą kontuzję projekt trochę się przedłuża, ale jestem na dobrej drodze, by zacząć sezon z wysokiego 8a…

 

Co ciekawe – wciąż można się wspinać. Jeśli deszcz lub silne wiatry stają się zbyt uciążliwe schronienia szukamy w Grande Grocie, gdzie raz w tygodniu robię obwody na najsłynniejszym 7a na świecie – DNA. Mój aktualny rekord to 9 razy w ciągu i piękny lot z 3 wpinki wyłapany 10 cm nad ziemią. Miało być do odcięcia – było do odcięcia. Dzięki czujnej asekuracji nie skończyło się tragicznie.

 

 

Co nowego na Showtime?

W planach mam małą reorganizację strony, chcemy zachęcić wspinaczy i grupy zorganizowane do współpracy i przylotów do naszych apartamentów. W cenie turnusu ogarniamy domek, skutery, a nawet brakujący sprzęt wspinaczkowy + lokalnego przewodnika w postaci mojej nieskromnej osoby.

Kolejne biznesy na horyzoncie, więc stay tuned, a ja obiecuję pisać tutaj trochę częściej. Najświeższe rzeczy do ogarnięcia na naszym insta:

www.instagram.com/showtimemountains

 

Do zoba na Kalymnos!