Kalymnos welcome to

Tak trzeba żyć.

Nowy Rok, stary ja, kolejna przygoda.

Wysiedziałem w Polsce całe 1,5 roku. W jednym miejscu, nie licząc kilku dłuższych, bądź krótszych wyjazdów. Adres się nie zmieniał i od czasu do czasu można mnie było zastać na Czechowskiej w centrum Lublina. Chyba już starczy, co?

W kwietniu 2018 roku wraz ze szkołą wspiniania Go Up Grześka Mroza polecieliśmy na Kalymnos. Fall in love od pierwszego wejrzenia, coś jak piorun, Miki Corleone i jego pobyt na Sycylii. Polecam koniecznie „Ojca Chrzestnego”. Ania zawsze marzyła o domu w ciepłym kraju. Miała być Słoneczna Toskania, Włochy, winnice. Dom w ciepłym kraju będzie, a raczej studio. Niejedno, a 2. A może 3, zobaczymy. Jeśli się czegoś bardzo chce, to cały świat Ci sprzyja, potęga podświadomości i Paulo Coelho. Więc właśnie, tak ma być i tak będzie. Biznesy się kręcą, los nam sprzyja, bo sprzyja odważnym. Pod koniec marca wraz z Grażynką ruszamy do ciepłych krajów. Jaki ogólnie mamy plan, jakby ktoś pytał. Ja pracuję już zdalnie – www.ziaja-online.pl to moje dziecko. Całe social media, interakcje, bajery, pr i marketing. Podobno wyssałem to z mlekiem matki. W Platy Gialos (to nazwa naszej miejscowości) mamy 2 lokale obok siebie. Jedno dla nas i piesków, a 2 dla gości. Obok swoje cztery kąty wynajmuje pewien Francuz, a my tym jego lokum będziemy się opiekować za drobną opłatą. Co poza tym? Grażka marzy o gotowaniu, a gdzie się nagotuje tyle, co na greckiej wyspie w sezonie? W Tajlandii, ale to może kiedyś. Do tego dochodzi dużo wolnego czasu, czyli będziemy robić to, z czego Kalyfornia jest znana. Łowić gąbki. Oj, nie. Będziemy się wspinać. Przy okazji zabieramy ze sobą sprzęt wspinaczkowy w nadmiarze, który z chęcią możemy wypożyczyć, jeśli ktoś byłby zainteresowany. Greckiego uczę się intensywnie już od miesiąca, więc w kwietniu zamierzam dogadywać się z lokalsami w ich rodzimym języku. Pamiętajcie, wszystko jest KALA, czyli dobrze. Nawet, gdy nie jest dobrze, to tam wszystko jest. Jak już zostanę lokalsem, poznam wszystkie zakamarki wyspy z chęcią zabiorę Was tu i ówdzie, także dajcie cynk, dogadamy się.

widoki z okna naszego studia, tu zachodzi słońce i śpiewają syreny

 

Co do moich dalszych wysokogórskich planów, życie trochę je zweryfikowało i po prawie 7 tysiącach metrów w Argentynie rok temu zjeżdżam na poziom morza na greckiej wyspie. Dziwne, podejrzane i trochę na opak, czyli cały ja. Teraz czas na ostrą wspinaczkę, ciężki trening i stały rozwój. W tym roku miałem trzaskać zimowego taternika i mocno przeć w góry, wielowyciągi, kible i inne zimne ustrojstwa. Tymczasem będzie plaża, pływanie w morzu i wspin nad jego brzegiem. W sumie, to zawsze chciałem żyć w ciepłych krajach, a gadka o „sztuce cierpienia” zawsze wydawała mi się trochę „creepy”, jak naleśniki. Nie mówię, że w przyszłym zimowym sezonie nie spróbuję, bo znam siebie zbyt dobrze i w ogóle mnie to nie zdziwi, jeśli w grudniu/styczniu będę cisnął Kochańczyka, czy filar Świnicy. Czego jestem pewien? To nie będzie w tym zimowym sezonie, a szkoda. Niestety, nie można robić wszystkiego na raz. Czasami przeraża mnie fakt, że życie jest takie krótkie i ciężko będzie spróbować wszystkiego, na co ma się ochotę. Jednak walczymy każdego dnia, by wycisnąć z niego, ile się da. Trzeba brać garściami, kraść konie i dobrze jeść. Poznawać języki, kraje i nowych ludzi. Bardzo Was wszystkich zapraszamy, najlepiej będzie kontaktować się przez:

  1. osky.wrobel@gmail.com
  2. showtimemountains@gmail.com
  3. Instagram @showtimemountains
  4. Facebook showtime mountains
  5. https://www.airbnb.pl/rooms/30813505?guests=1&adults=1&s=8NCeYVzz

Teraz nasze Showtime Mountains będzie trochę Showtime Kalymnos i mocną autopromocją. Gelo na kwietniowym wyjeździe powiedział bardzo mądrą rzecz: „Jeśli chcesz kogoś rozkochać we wspinaniu to zabierz go na Kalymnos.” Nigdzie indziej pierwszy raz nie będzie taki fajny. Ręczę za to. Na koniec klasycznie, zapraszam do współpracy, więcej info na priv. Oski

komu świeżą rybkę?

 

Jestem z Oskarem od 5 lat, a on wciąż zaskakuje mnie swoimi szalonymi pomysłami. Nie ukrywam, że to często kończy się drobnymi sprzeczkami, ale jestem szczęśliwa, że realizuje swoje marzenia i ciągnie mnie za sobą. To dzięki niemu stanęłam na szczycie Mont Blanc. To dzięki niemu zaczęłam się wspinać. Szczerze? Mam najlepszego faceta na świecie, możecie mi zazdrościć (śmiech w nawiasie).
Wiedziałam, że Oskar będzie chciał wrócić na Kalymnos. Ale gdy powiedział, że chce tam zamieszkać stwierdziłam, że oszalał. Jak to na wyspę? A gdzie znajomi, gdzie imprezy? Skończyło się awanturą…
Ostatecznie do przeprowadzki przekonała mnie Oskara Mama. Decyzję podjęłam w 1 dzień. Kocham podróże, kocham poznawać ludzi, ich kulturę, a w szczególności jeść dobre rzeczy! Okej – jedziemy do Grecji!
Od stycznia Oskar zapisał mnie na sekcje, razem z Anią będziemy „uczyć się” wspinać. Poza tym, szykuje dla Was coś specjalnego, związanego z kuchnią oczywiście!  Trzymajcie za Nas kciuki i Wy również spełniające swoje marzenia, nie ma rzeczy niemożliwych! Kochajcie się, bądźcie szczęśliwi, zawsze.
Ps. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie Ania, której z całego serca dziękujemy. Asia Kucharczyk

Ziemniaki w słońcu skąpane.